Kiedyś mieszkałem w sobie, ale dużo to kosztowało. Dlatego przeprowadziłem się do głowy.
Płaciłem mniej, ale nie było tam komfortowo - ciasno od przekonań; głośno od myśli.
Po wielu latach wróciłem do siebie, ale okazało się, że w sobie jest bałagan - przestrzenie zarosły kurzem obojętności, niewietrzone zatęchły bólem, w nieogrzewane ściany wdał się grzyb melancholii.
Sprzątam teraz codziennie.



Nie ma jeszcze komentarzy