Menu

O istnieniu jako akcie odwagi

Uncategorized lip 25, 2025

Wyobraź sobie, że masz kręcone włosy. Śliczne loczki, które ciocia zawsze lubiła mierzwić, gdy przychodziła z ciastem w sobotę. Może koleżanki w szkole Ci zazdrościły tych loczków, może koledzy trochę podśmiewali się z tej czupryny.

A teraz wyobraź sobie, że połowa społeczeństwa uważa, że jesteś głupią pizdą i podludziem, bo masz loczki. Patrzą się na Ciebie nienawistnie, gdy wchodzisz do piekarni, bo nie powinno Cię tu być. Mówią za Tobą na ulicy „Jebany krzak” – wystarczająco głośno, byś Ty usłyszał, wystarczająco cicho, by inni nie usłyszeli.

Głupio być głupią pizdą, dlatego kupujesz w chemicznym balsam, do nacierania włosów. Balsam śmierdzi obrzydliwie, pali włosy, zostawia je nieprzyjemne w dotyku. Ale przynajmniej włosy są proste na te kilka chwil. Wydaje Ci się że zgorzkniałe spojrzenia zmiękną do podziwu, że chamskie uwagi ulecą w komplementy.

Ale Ci sami ludzie dla których twoje włosy są obrzydliwe, są zgorszeni gdy widzą twoje usta, świadczące o twojej nieszczerości, odwracają oczy od twojego nosa, będącego dowodem na twoje lenistwo. A gdyby to nie wystarczyło, zawsze mogą odwołać się do najwyższej instancji wydającej wyrok o twojej pokracznej i nieudolnej egzystencji – do twojego koloru skóry.

Co robisz w sytuacji, gdy nie możesz zmniejszyć swoich ust, nie zaszyjesz swoich nozdrzy, nie wybielisz sobie skóry? Gdy świat, z którym stykasz się na co dzień w drodze do szkoły i pracy nienawidzi tego jak skonstruowała Cię natura?

Mówisz światu: Jestem Czarna / Czarny. Przestajesz prostować włosy i zapuszczasz bujne afro. Podkreślasz swoje usta czarną szminką. Wbijasz w nos kolczyk. A czarną skórę wystawiasz do Słońca, która ciemnieje jeszcze bardziej.

I samo Twoje istnienie staje się aktem buntu i odwagi, gdyż od teraz jest protestem, jest czynnością polityczną. Nie wchodzisz już po prostu do piekarni. Otwarcie przezroczystych drzwi obwieszcza światu – mam prawo tu być. Spacer nad oceanem nie jest już tylko przechadzką by podziwiać fale – jest działalnością edukacyjną, gdyż każdy Twój krok mówi do mijanych przechodniów: obok Ciebie żyją ludzie inni niż Ty, którzy zasługują na szacunek. Utarczka słowna w odpowiedzi na rzucone wyzwiska staje się rewolucją w zastanym porządku społecznym.

Tożsamość Czarna (Identidade Preta lub Identidade Negra) którą przyjmują ludzie w Brazylii, to nie jest czczy wymysł, woke moda. To reakcja na zastany wielopokoleniowy rasizm, którzy potomkowie białych ludzi wyssali z mlekiem matki. Nie potrafiąc zaakceptować faktu, że moi dziadkowie skrzywdzili Twoich dziadków, negują ogrom dokonanych krzywd, powielają stereotypy i próbują wciąż utrzymywać sztuczne podziały, które służą im. I choć nikt już nie próbuje wybielać Brazylii jak dawniej (te wysiłki spełzły na niczym) to sentyment wciąż jest silny. 50% społeczeństwa głosowało na Bolsonaro, będącego ucieleśnieniem białego patriarchalnego porządku.

Ponieważ Brazylia jest mozaiką wszystkich ras, Czarny to nie odcień skóry. Tożsamość Czarną przyjmują więc osoby z białą skórą, ale kręconymi włosami, pełnymi ustami i szerokimi nosami i mówią o sobie: Czarny o białej skórze (Preto com pele branco). Przyjmują ją osoby z przedłużonymi warkoczykami, pełnymi ustami i szerokimi biodrami; przyjmują osoby z czarną skórą, ale rysami osoby białej. Bo definicję Czarnego tworzą sami rasiści: to wszystkie cechy, które pozwalają im zaszufladkować osobę jako gorszą od nich.

Czarni nie mogąc „przytulić się” do kultury białej, Tworzą własną kulturę, która nadaje im wartość. Która rozumie ich ból i nadzieje. Bo czyż nie tym jest kultura? Próbą ujęcia w uwspólnione ramy chaosu informacyjnego którym jesteśmy na indywidualnym poziomie.

Tak silna identyfikacja z grupą w obrębie państwa, to nie tylko tarcza przed wrogim społeczeństwem. To przede wszystkim igła kompasu, pozwalająca dokonywać życiowych wyborów, prowadzących do większego szczęścia w przyszłości. A także włócznia, którą można walczyć o lepszy świat naokoło mnie.

Sou negra

meu cabelo é uma floresta
que o racismo desmatou
a consciência negra
foi quem o reflorestou
repovoou com seres amigos
e me reconectou
a caminhos e curvas antigos
daquela que me gerou (África)
minha vida se fez círculo
em mim tudo cacheou
harmonizou meu nariz
me trouxe menos dor
viva a negritude ancestral
que me fez ser quem eu sou

Mariana Alves

To w końcu bezpieczna przystań, gdzie osoba może się po raz pierwszy w pełni zaakceptować, by później móc zdefiniować na nowo – jako mężczyzna, kobieta, członek lokalnej społeczności, pracownik i obywatel. Jako człowiek.

8

Nie ma jeszcze komentarzy

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *