Na pierwszy rzut oka wystrzelony z leżaka na plaży, ocean to tylko fale, bezmyślnie uderzające głową o brzeg. Gdy spojrzysz trochę z oddali a trochę z góry, zobaczysz fale uciekające z brzegu w obawy przed wyschnięciem, wirujący piasek poderwany z dna tańczący niczym derwisz, załamania fal brutalne jak uderzenia i łagodne jak dotyk, powierzchnię przyćmioną wiatrem w wielu kierunkach naraz. Dostrzeżesz kolory nieba niepełnie odbijające się w rzeźbionym lustrze wody, pomarszczone falki ganiające się pomiędzy skałami śpiącymi w zatoce, fale rozchodzące i zbiegające, przeciwstawne i równolegle, falencje, falkały, falowniki i faluty i fale na które nikt jeszcze nie wynalazł nazw. A to tylko powierzchnia oceanu.
I gdy będziesz siedział dłużej, być może zobaczysz, że istniejesz podobnie, jako falujący chaos pozornie klarownych myśli, podczas gdy kipi on bogactwem form i kształtów, na które żadna kultura nie wynalazła pełnego opisu.
Istnieją uczucia nienazwane.
Dotychczas uważałem, że jedynie buddystom udało się zrozumieć istnienie. Myliłem się. Surferzy rozumieją życie równie dobrze.
Siedzisz na desce na żywym oceanie. Czekasz. Patrzysz. Gdy przychodzi nowa fala, możesz wskoczyć na deskę. Lub zdecydować się, poczekać dalej. Gdy na niej staniesz, możesz od razu spaść. Lub surfować kilka sekund. W każdej chwili możesz się przewrócić. Lub surfować do końca fali. Następnie płyniesz pod fale z deską. Siadasz. Czekasz na falującym oceanie.
Nie czekamy tak na codzień? Na podwyżkę, wakacje, dobre samopoczucie. Na spotkanie, miłość, uśmiech. Na których możemy surfować kilka chwil.
Nie widziałem surferów, którzy by się wkurzali, że dobra fala nie przyszła. Zirytowanych, że przegapili dobrą falę. Złych, bo spadli w pierwszym momencie. Wkurwionych, gdy przewrócili się w trakcie surfowania. Sfrustrowanych, że znów muszą płynąć pod fale.
Nie widziałem surferów myślących w trakcie surfowania. Bo w ciągu tych kilku sekund nie ma miejsca na myśli, jest tylko czucie i bycie w miejscu załamania się fali.
Inaczej nie da się surfować dobrze. I trudno żyć dobrze.




Nie ma jeszcze komentarzy